ImageRejs który odbyliśmy pod koniec października nie był typowym greckim rejsem na Cyklady.Popłynęliśmy tym razem wzdłuż wschodniego wybrzeża Peloponezu do bizantyjskiego miasta z VI w – Monemvasii...

Po drodze zawinęliśmy na wyspę Spetses i stanęliśmy w porcie o tej samej nazwie. 

Spetses jest uroczym i spokojnym miasteczkiem.

Wzdłuż portu rozciąga się piękna promenada z XVIII-wiecznymi rezydencjami.

Port nie jest zbyt bezpieczny przy silnych północnych wiatrach .Wówczas lepiej stanąć w zatoce obok.

Z Spetses wypłynęliśmy przed świtem ,aby póznym popołudniem dopłynąć do Monemwasii - nazywanej greckim Gibraltarem.

Miasto jest przytulone do skały sterczącej z morza na 350 m.i połączonej ze stałym lądem groblą,dawniej drewnianym mostem, który w razie niebezpieczeństwa był podpalany.
W średniowieczu Monemvasia stanowiła największy port tranzytowy między Rzymem a Bizancjum.

Zamieszkiwało ją wówczas 60 tys. mieszkańców.

Po wybudowaniu kanału Korynckiego miasto straciło na znaczeniu i popadło w ruinę.

Obecnie dolne miasto to uroczy labirynt wąskich uliczek ,tuneli, pasaży i zaułków.
Górne miasto oprócz fortyfikacji wjazdowych i jednej XIV-wiecznej cerkwi Agia Sofia stanowi ruinę. 

Port w którym stanęliśmy jest bardzo mały ,oprócz nas stały tylko dwa jachty, z czego jeden poważnie uszkodzony, bez załogi.

W drodze powrotnej spotykamy stado delfinów, które towarzyszyły nam ponad godzinę.

Zawijamy jeszcze do miejscowości Porto Kneli położonej w głębokiej malowniczej zatoce na Peloponezie.

Ostatni etap to wyspa Hydra i Poros, gdzie w zatoce chrzcimy dwóch członków załogi odbywających swój pierwszy rejs morski.

Zdjęcia z rejsu - kliknij

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości